Z kamerą wśród zwierząt

Naszą podróż po Indonezji rozpoczęliśmy na Sumatrze. Decyzja była nieprzypadkowa – po pierwsze ze względu na położenie wyspy, pora deszczowa w styczniu nie jest tu już tak mocno odczuwalna. Po drugie Sumatra to nadal mało populary kierunek, a nas ciągnie w takie miejsca, a po trzecie, wyspa jest ogromna – żeby choć w części ją przejechać potrzeba więcej czasu niż typowy urlop, my spędzimy tu 3 tygodnie, a i tak zwiedzimy jedynie północ i kawałek zachodniej części wyspy.

Read More

Kuala Lumpur

Wybierając się w podróż, obiecywaliśmy sobie cieszyć się z każdego nowego państwa, miasta czy wioski i nie patrzeć na nie przez pryzmat miejsc wcześniej odwiedzonych. Prawda jest jednak taka, że trudno obejść się bez porównań. Odwiedzając Kuala Lumpur chcąc nie chcąc zestawialiśmy je z Bangkokiem i stolica Tajlandii jak dla nas wygrywa praktycznie pod każdym względem.

Read More

4 tysiące wysp

Laos przejechaliśmy z północy, od granicy z Wietnamem, na samo południe, do granicy z Kambodżą. Przemieszczaliśmy się głównie lokalnymi autobusami. Nie opisywaliśmy za każdym razem trasy z jednego miejsca na drugie, bo było by to nudne. Mniej więcej co 3 dni robiliśmy 200/300 kilometrów, podróżując dosłownie cały dzień.

Read More

Dzienniki motocyklowe

Tak naprawdę to jak zawsze jechaliśmy skuterem, ale dzienniki motocyklowe zdecydowanie lepiej brzmią. O pięknej 500-kilometrowej pętli położonej w środkowym Laosie dowiedzieliśmy się przypadkiem od spotykanych na trasie ludzi. Nie jest to popularny kierunek, my planowaliśmy zrobić pętlę zaczynającą się w Pakxe, ale przekonani opowieściami Lucy i Matthieu zdecydowaliśmy się do nich przyłączyć.

Read More

Sabaidee!

Od pierwszych chwil w Laosie, w każdej wiosce i miasteczku, mieszkańcy pozdrawiają nas z uśmiechem na ustach tytułowym “Sabaidee!”. Wyrażenie to jest nie tylko powitaniem, pożegnaniem czy pozdrowieniem, Laotańczycy zawierają w nim również swoją filozofię życiową: “bądź spokojny, zdrowy i zrelaksowany”. Ich podejście do życia widać na każdym kroku – nikt się nie spieszy, nie krzyczy, nie trąbi, ani nie próbuje czegoś sprzedać – totalne przeciwieństwo Wietnamu. Ludzie spędzają czas przed swoimi domami rozmawiając, jedząc lub po prostu patrząc w dal. Autobusy odjeżdżają zazwyczaj godzinę po czasie, w restauracji po zamówieniu posiłku czeka się na niego około półtorej godziny, a następnie samemu trzeba upomnieć się o rachunek i wyrecytować za co chce się zapłacić, bo nikt się tym specjalnie nie przejmuje.

Read More