Kraina wulkanów

Indonezja wulkanami stoi. Na całym archipelagu znajduje się ich niecałe 150, a na samej Sumatrze aż 35. Nasza podróż przez Sumatrę, chcąc nie chcąc prowadzi szlakiem wulkanów.

Pierwszym z nich był Sibayak, położony w północnej części wyspy.
Bazą wypadową do wspinaczki na wulkan jest górskie miasteczko Berastagi, położone na wysokości 1300 m. n.p.m.

Sam Sibayak nie jest ani najwyższy, ani najtrudniejszy do zdobycia, ale był pierwszym wulkanem na naszej trasie więc i tak byliśmy podekscytowani. Miejscowi oferowali nam przewodnika za 100 euro (!), ale oczywiście poszliśmy “na własną rękę”. Podejście okazało się bardzo proste i po 3 godzinach byliśmy na szczycie. Krajobraz zmieniał się wraz z wysokością, las stopniowo przechodził w skaliste zbocza. Zorientowaliśmy się, że jesteśmy blisko celu gdyż strasznie śmierdziało jajem. 😀 Z samego szczytu roztacza się widok na zasklepiony krater. Sibayak nie jest aktywny, ale ze szczelin bez przerwy wydobywają się gazy wulkaniczne, co tworzy złowieszczą atmosferę. Wulkany mają w sobie coś niezwykłego!

 

U stóp wulkanu znajdują się gorące źródła. Od tygodnia nie braliśmy ciepłego prysznica – uroki Indonezji – więc z chęcią skorzystaliśmy z okazji wygrzania tyłków.

Zostając w tematyce wulkanów, naszym kolejnym celem była wyspa Samosir, położona na jeziorze Toba. Samo jezioro mieści się w kraterze uformowanym po ogromnym wybuchu superwulkanu Toba, który miał miejsce 75000 lat temu. Erupcja była tak silna, że przez kolejne 1800 lat na ziemi utrzymywała się zima wulkaniczna, a 90% ludzkości wyginęło. Jezioro jest ogromne, ma 100 kilometrów długości i 35 szerokości.

20180122_105007_HDR

Zatrzymaliśmy się w miejscowości Tuk-Tuk, gdzie spaliśmy w tradycyjnym domu w stylu Batak. Spędziliśmy tam 3 dni, objechaliśmy jezioro dookoła, poznawaliśmy Bataków i ich kulturę, oraz piliśmy wódkę z Finami również podróżującymi po Sumatrze.

Na północnej Sumatrze osiągnęliśmy szczyt popularności. Pisk dziewcząt, przybijanie piątek, zatrzymujące się i trąbiące samochody, wywiady, rozdawanie autografów i niezliczone ilości wspólnych zdjęć – ludzie na Sumatrze są niesamowici. Otwarci, życzliwi, pomocni i ciekawi świata – nigdzie nie mieliśmy takiego kontaktu z lokalsami jak tu. Z ciekawostek – bez przerwy łapią mnie za mój długi nos (Piotr), który jest tu ewenementem! Poniżej tylko kilka z wieeeelu zdjęć, do których pozujemy.

Pozdrawiamy!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s