Jesienna depresja

Z pięknego i kolorowego Hoi An przenieśliśmy się do dawnego miasta cesarskiego – Huế. Brzmi dumnie, ale niestety najlepsze lata Huế ma już za sobą.

Miasto zostało mocno zniszczone w trakcie wojny i całe centrum jest tak naprawdę zbudowane od nowa. Równie dobrze mogłoby stać gdzieś na polskiej prowincji lat 90-tych – wszechogarniająca szarość (jak w Wałbrzychu), smutek i nieprzemyślana architektura.

20171204_121005.jpg

Huế czyli dawna stolica przywitała nas deszczem. Z autobusu zostaliśmy wysadzeni 3 kilometry od centrum, aby dać dodatkowo zarobić taksówkarzom – popularna praktyka stosowana w Azji. Niezrażeni, ruszyliśmy piechotą do hostelu. Zostawiliśmy rzeczy w pokoju i poszliśmy w stronę największej atrakcji Huế czyli Cytadeli i Zakazanego Miasta – dawnej siedziby cesarzy. Po drodze zatrzymaliśmy się na szybki lunch żeby spróbować lokalnych potraw, min. naleśnika ryżowego z pysznym i charakterystycznym dla tego regionu sosem fistaszkowym.

Zakazane Miasto wzorowane było na swoim Pekińskim odpowiedniku. Otoczone jest grubymi obronnymi murami i fosą, do miasta prowadzą tylko 4 mosty. Kompleks pełnił zarówno funkcje reprezentatywną jak i mieszkalną, czyli właściwe zakazane miasto, do którego wstęp mieli tylko członkowie rodziny królewskiej i służący. Obecnie ze względu na to, że obiekt został bardzo mocno zniszczony podczas wojen Indochińskich możemy podziwiać tylko niektóre odrestaurowane budynki jak np. pałac królewski z piękną salą tronową, bibliotekę królewską i teatr królewski.

 Przed przyjazdem czytaliśmy, że miasto ma swój niepowtarzalny, mroczny klimat. Atmosfera faktycznie jest grobowa, wrażenie potęgowała mgła i siąpiący bez przerwy deszcz. Na wszelki wypadek zakończyliśmy zwiedzanie przed zmrokiem. 😉

Drugiego dnia wykupiliśmy jednodniową wycieczkę do strefy zdemilitaryzowanej (DMZ). DMZ był to obszar oddzielający Wietnam Północny od Południowego w trakcie wojny wietnamskiej. Sama wycieczka to trochę chwyt marketingowy, gdyż większość baz wojskowych i pozostałości po działaniach wojennych zostało zrównanych z ziemią lub rozkradzionych przez okoliczną ludność. Jadąc autobusem dowiadujemy się od przewodnika o przebiegu walk, umiejscowieniu jednostek i punktów obserwacyjnych, a także o roli jaką w trakcie wojny odgrywał szlak Ho Chi Minha. Ostatnim i najciekawszym punktem programu były tunele Vinh Moc. Jest to miejsce, w którym w trakcie bombardowań ukrywała się ludność cywilna. Tunele znajdują się nawet do 30 metrów pod ziemią, zostały potajemnie wybudowane przez mieszkańców przy pomocy prostych narzędzi. Stworzono tam podziemną wioskę, odbywały się w niej lekcje, śluby, urodziło się nawet kilkoro dzieci. Mieszkańcy przebywali w tunelach do kilku razy dziennie w trakcie bombardowań, najdłuższy okres to 3 dni bez przerwy.

Dwudniowy pobyt w Huế i okolicach wywołał u nas jesienną depresję. Z radością odjechaliśmy więc do parku narodowego Phong Nha na wietnamską prowincję aby eksplorować jedne z najpiękniejszych jaskiń świata.

Pozdrawiamy!

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s