Miasto lampionów

Hoi An, miasteczko w środkowym Wietnamie, jest uznawane za jedno z najpiękniejszych miejsc w całej Azji Południowo-Wschodniej. Trip Advisor sklasyfikował je jako pierwsze na liście do odwiedzenia w Wietnamie i umieścił wśród 25 najlepszych kierunków na całym świecie. Całkowicie się z tym zgadzamy!

Do Hoi An dotarliśmy o 6 rano i postanowiliśmy od razu pójść na śniadanie w centrum. Miasteczko słynie z pięknej, położonej nad rzeką starówki, która wieczorami rozświetlona jest przez setki lampionów. O poranku jednak zdecydowanie bardziej przypominało uśpione toskańskie miasteczko, puste i powoli budzące się do życia.

Już przed przyjazdem wiedzieliśmy gdzie zjemy nasz pierwszy posiłek. Szlakiem Anthony’ego Bourdaina udaliśmy się do podobno najlepszej kanapkarni w Wietnamie na nasze ukochane Bánh mì. Wybraliśmy opcję full wypas, z każdym rodzajem mięsa, warzywami i chilli – tak, były fantastyczne. Do tego mrożona kawa ze skondensowanym mlekiem, od której uzależniliśmy się w Wietnamie i mogliśmy ruszać dalej.

Miasto nie jest duże, więc najlepszym środkiem transportu jest rower. Już od wybrzeża goniła nas brzydka pogoda (w Wietnamie środkowym o tej porze roku często leje i temperatura spada do 20 stopni), więc korzystając ze słońca, w pierwszej kolejności wybraliśmy się na przejażdżkę po okolicy. Hoi An jest otoczone przez pola ryżowe. Były to pierwsze pola, które zobaczyliśmy w trakcie naszej podróży, więc mimo, że nie były najpiękniejsze na świecie zrobiliśmy im pewnie z tysiąc zdjęć.

Mamy zgoła odmienne doświadczenia z pól ryżowych więc przedstawimy je osobno:

Piotr – jest pięknie, cudownie jest jeździć duktami, na łące pasą się bawoły i krowy, jest sielsko i idealnie.
Maria- JA PIERD*LE PIOTR TAM JEST BYK, ZAWRACAMY, NIE JADĘ TAM, ON SIĘ NA MNIE PATRZY!!!

Jak widać podróżowanie bywa problematyczne, szczególnie kiedy mamy się minąć z bawołem na dukcie szerokości 3 metrów. Miejscowi widząc panikę Marii śmiali się i próbowali tłumaczyć po Wietnamsku, że nic jej nie grozi i zwierzęta są roślinożerne. Czy dało to efekt? Nie. 😃

Hoi An w XVI wieku było jednym z najważniejszych portów na morzu Południowochińskim. Z tego względu osiedlali się tu Chińczycy, Japończycy, oraz Portugalczycy. Wyraźnie widać wpływy tych kultur w architekturze miasta. Na samo historyczne centrum składa się kilka ulic, pełnych starych domów i świątyń, kiedyś należących do kupców. Aktualnie starówka wypełniona jest restauracjami, kawiarniami i sklepikami z ubraniami (Hoi An słynie z krawiectwa). Wszystko to przyozdobione jest kolorowymi lampionami, które wieczorem rozświetlają miasto tworząc niepowtarzalny klimat. Nam przypadkiem udało się trafić na festiwal lampionów – cykliczne święto odbywające się podczas pełni księżyca. Mieszkańcy są bardzo związani z tradycją, przed każdym domem lub sklepem wystawiane są ołtarze z darami i odprawiane są małe ceremonie. Na starówce z tej okazji wyłączane jest tyle elektryczności ile się da, a światło zapewniają lampiony, te wiszące i te puszczane z nurtem rzeki.

W historii Hoi An znaczącą rolę odegrał nasz rodak Kazimierz Kwiatkowski. W latach 90-tych XX wieku sprzeciwił się wyburzeniu historycznych budynków, dzięki niemu centrum odrestaurowano i to właśnie jemu zawdzięcza się wpisanie centrum Hoi An do  rejestru zabytków światowego dziedzictwa UNESCO.

Udało nam się trafić świetny nocleg, dom był położony w dużym i pięknym ogrodzie, do którego mogliśmy wejść prosto z prywatnego tarasu. Gospodarze byli przemili, dzięki ich poleceniu zjedliśmy chyba wszystkie lokalne potrawy i odwiedziliśmy najciekawsze miejsca – nie tylko te turystyczne. Jakby tego było mało codziennie na śniadanie jedliśmy najlepsze w naszym życiu naleśniki z bananami!

Pozdrawiamy!

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s