Lato w mieście

Bangkok jest ogromnym punktem przesiadkowym, podróżując po Azji Południowo-Wschodniej, chcąc nie chcąc co jakiś czas się o niego zahacza – my wróciliśmy bo czekał nas lot do Wietnamu.

Najpierw do Polski odleciała moja siostra (Piotr), my mieliśmy jeszcze 3 dni w stolicy. 2 tygodnie wcześniej odwiedziliśmy główne atrakcje miasta. Po powrocie obawialiśmy się, że będzie to męczący i wymuszony przez oczekiwanie na lot do Sajgonu czas. Błąd! Właśnie te dodatkowe dni pozwoliły nam polubić i poznać Bangkok od zupełnie innej strony. Po raz kolejny przekonujemy się, że dopiero dzięki zejściu z głównego szlaku turystycznego można wsiąknąć w atmosferę miasta (też mi odkrycie.;))

Tym razem zatrzymaliśmy się w hostelu w Chinatown. Ze względu na bliskość metra i kolejki naziemnej (w których w godzinach szczytu dzieją się apokaliptyczne sceny), jest to dobra baza wypadowa do wschodniej części miasta. Zainspirowani artykułem o najciekawszych parkach Bangkoku, cały pierwszy dzień spędziliśmy na ich odkrywaniu. Większość z nich to stosunkowo nowe miejsca, gdyż miasto dopiero niedawno zajęło się wprowadzaniem zieleni do przestrzeni publicznej. Zaczęliśmy od CU Centenary Park (w Polsce byłby to raczej skwer), który płynnie przechodzi w otwartą galerię handlową. Następnie przeszliśmy na teren uniwersytetu Chulalongkorn, który również położony jest na terenach zielonych i jest dostępny dla wszystkich odwiedzających, nie tylko studentów. Mieliśmy w planie zjeść tam lunch, gdyż uniwersytecka kantyna słynie z taniego i pysznego jedzenia. Trafiliśmy jednak na przerwę międzysemestralną. Przez przypadek weszliśmy za to do uniwersyteckiego szpitala, gdzie razem z pacjentami i pielęgniarkami zjedliśmy swoją porcję ryżu. 🙂

Kolejnym parkiem na naszej drodze był tajski Central Park- Lumpini. Jest on największy i najbardziej oblegany ze wszystkich parków stolicy. Porównuje się go do nowojorskiego wzoru ze względu na centralnie położone jezioro, otaczające go drapacze chmur i chmary biegaczy. Na trawnikach zamiast wesoło hasających piesków można spotkać metrowe jaszczury- tak, Maria piszczała.

Mimo, że wg oficjalnych danych Bangkok zamieszkuje 8,21 mln ludzi, w ostatnim parku byliśmy tylko my i kilku ochroniarzy. Benjakitti Forest Park to miejsce, w którym znajduje się przynajmniej jedno drzewo z każdego regionu w Tajlandii. Park ma formę edukacyjną (każda roślina jest opisana-nazwa, gatunek, pochodzenie), wizyta pozwala zobaczyć różnorodność flory Tajlandii.

Rajd po parkach w 30 stopniowym upale, nie byłby możliwy, gdyby nie to, że na jednego mieszkańca Bangkoku przypada prawdopodobnie jedna galeria handlowa. 😉 My szukaliśmy w nich ochłody i zimnych napojów. We Wrocławiu na samą myśl o jakichkolwiek większych zakupach jesteśmy chorzy. Dlatego mocno zdziwiło nas jak wielką przyjemność czerpaliśmy z szwędania się po tajskich centrach handlowych – i nie chodziło tylko o klimatyzację. Pod względem rozmachu i tzw. “shopping experience” Azjaci są przed nami lata świetlne. Wszystko jest jak w Ameryce, lepsze, większe i ładniejsze.

Nasze 2 ulubione centra to Terminal 21 i Siam Discovery. Pierwsze wyróżnia fakt, że każde z 8 pięter jest stylizowane na inne miasto. Mamy tu min. Rzym, gdzie na sufitach są freski, a toalety wyglądają, jak rzymskie łaźnie, San Francisco, gdzie pomiędzy piętrami rozciąga się Golden Gate, czy Tokio, z posągami sumo i lampionami.

Kolejnym jest Siam Discovery, w którym spędziliśmy 3 godziny, a moglibyśmy nawet cały dzień.  Centrum otrzymało nagrodę za najlepszy design na świecie, wyprzedzając sklepy w Nowym Jorku, Mediolanie, czy Dubaju. Jest po prostu niesamowite. Prezentuje zupełnie nowe podejście do eksponowania towaru, na każdym piętrze można się poczuć jak na targach innej branży.

Mając w Bangkoku trochę więcej czasu niż przeciętny turysta można odwiedzić coś spoza listy głównych atrakcji. My wybraliśmy dwa zupełnie różne muzea- Jim Thompson House i Museum of Contemporary Art. W pierwszym z nich, będąc w samym sercu Bangkoku możemy poczuć się jak na tajskiej prowincji 50 lat temu. Jim Thompson – amerykański biznesmen i były żołnierz, który po wojnie, w latach 60-tych przeprowadził się do Tajlandii, skompletował niezwykłą kolekcję, na którą składają się tradycyjne tajskie domy z XIX wieku, wykonane całkowicie z drewna tekowego, oraz dzieła sztuki z różnych regionów Tajlandii.

MOCA to z kolei największa i najważniejsza kolekcja tajskiej sztuki nowoczesnej. W nowoczesnym gmachu na przedmieściach Bangkoku na 5 piętrach zgromadzono liczne obrazy i rzeźby najzdolniejszych artystów aktualnego i przeszłego pokolenia. Nie jesteśmy (broń Boże!) znawcami sztuki, ale większość dzieł się nam podobała, mimo, że niektóre mają szeroki kontekst religijno-kulturowy, który dla zwykłego Europejczyka jest niezrozumiały.

Ostatniego wieczoru wybraliśmy się na targ nocny Rot Fai Market, miejsce spotkań młodych Tajów, połączenie targu z ubraniami z ogromną strefą gastronomiczną, gdzie w jednym z miliona stoisk każdy znajdzie coś dla siebie.

Dodatkowe kilka dni pokazały nam, że tak naprawdę nie ma jednego Bangkoku. Jest to miasto pełne kontrastów, ogromne wieżowce i drogie restauracje stoją zaraz obok slumsów i budek z ulicznym jedzeniem. W Chinatown, w którym mieszkaliśmy, życie toczy się na ulicy. Chińczycy prowadzą swoje małe biznesiki prosto z mieszkania, które jest jednocześnie magazynem, sklepem, kuchnią i pralnią. 3 przystanki metra dalej wysiadając na Sukhumvit Road możemy z kolei poczuć się jak w Nowym Jorku, otoczeni przez nowoczesną architekturę i hipsterskie knajpki. Nam podobały się wszystkie twarze Bangkoku, oczywiście zamiast trochę zwolnić tempo to przez 4 dni biegaliśmy po mieście jak durni, ale było warto. 😉

20171119_150340_HDR.jpg

kontrasty

Pozdrawiamy!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s